Mam 1,5-roczną córeczkę z próchnicą. Dentysta zalecił odstawienie nocnego karmienia piersią, pastę z fluorem i lapisowanie zębów. Jak do tej pory zrobiłam tylko lapisowanie. Nie zamierzam odstawiać karmienia piersią. A co do fluoru? No właśnie… Też mam mieszane uczucia. Z 5-latkiem zero problemów, zero próchnicy. Nie widzę jakichkolwiek różnic w zakresie odżywiania, powiem więcej – starałam się przez te 5 lat nawet naszą dietę ulepszyć. Zakładamy aktualnie własny ogródek, słodycze ograniczone. Mała w ogóle nie je i nie wiem, co z tym zrobić. Jak przygotowywać jej odżywcze posiłki? Co konkretnie? Dziękuję za wszelkie wskazówki.
Odporność zębów na próchnicę u maluszka karmionego piersią to przede wszystkim dobra dieta mamy karmiącej i samego dziecka. Dobra dieta oznacza posiłki na bazie dobrze przyswajalnych i gęstych odżywczo pokarmów, przede wszystkim pochodzenia zwierzęcego – jajek, tłustego mięsa, w tym podrobów, pełnotłustego surowego mleka i jego przetworów (ale tylko tych prosto z gospodarstwa wiejskiego – rezygnujemy z mleka, śmietany, jogurtów, serów itp. wytworzonych przemysłowo), ryb (jeśli mamy dostęp do dziko żyjących ryb słodkowodnych), tłuszczów odzwierzęcych – masła, smalcu – wieprzowego, gęsiego, wołowego itp., żółtek. Pokarmy odzwierzęce uzupełniamy roślinnymi, głównie warzywami, orzechami i pestkami, owocami, miodem, nierafinowanymi i tłoczonymi na zimno – oliwą z oliwek, olejem kokosowym, czerwonym olejem palmowym. Na takiej diecie zmieni się skład śliny w ten sposób, że ślina zacznie przeciwdziałać próchnicy i remineralizować powstałe ubytki. Lapisowanie zębów może utrudniać dostęp śliny do szkliwa, a więc ograniczać jej ochronne i regenerujące działanie.
Nie rezygnujemy z karmienia piersią, nawet w nocy – to byłby duży błąd.
Fluor to substancja toksyczna. Tak małemu dziecku nie jest potrzebna pasta do zębów, wystarczy miękka szczoteczka i woda oraz stopniowo – uczenie nawyku systematycznego mycia zębów i dokładnego płukania buzi. Ewentualnie w roli pasty możemy mu zaproponować olej kokosowy – coś, co może połykać.
Słodyczy nie ograniczamy, lecz CAŁKOWICIE ELIMINUJEMY JE Z DIETY. Mam na myśli typowe słodycze, a nie owoce czy dobrej jakości surowy miód prosto z pasieki.
Problem z brakiem apetytu rozwiąże się, gdy w bogatej ofercie kulinarnej dla Pani córeczki znajdą się wyłącznie naturalne, nieprzetworzone przemysłowo pokarmy oraz gdy wprowadzi Pani w jej żywieniu zasadę swobodnego wyboru pokarmów.









