Ciekawa jestem, jak u Was wyglądają spotkania towarzyskie. Interesuje mnie aspekt dietetyczny. Czy raczej stawiacie na jedno konkretne danie, czy bardziej na szwedzki stół? Z reguły w Polsce podczas imprezy na stole goszczą różności: różne rodzaje białka – a to ryba, a to kiełbaska, a to jajka – do tego jakaś sałatka ze śmietaną, pieczywo, i to wszystko przegryzione słodkim ciastem 🙂 Po takiej mieszance zwykle nie czujemy się dobrze i jesteśmy ociężali. Jak w takim razie zorganizować spotkanie towarzyskie, żeby się najeść, ale przy tym czuć się lekko?
Oczywiście – szwedzki stół 🙂 To podstawa zdrowego odżywiania nawet w małym gronie rodzinnym, z tym że w tym drugim przypadku nie musimy koniecznie organizować szwedzkiego stołu w dosłownym znaczeniu tego wyrażenia. Szwedzki stół wiąże się z wolnością wyboru (zob. książka Zdrowe Dzieci – tom 2, rozdział Odżywianie dzieci, podrozdziały Bogata oferta kulinarna oraz Swobodny wybór pokarmów). Wolny wybór z kolei – aby nam służył – powinien opierać się na wiedzy, świadomości potrzeb własnego organizmu i umiejętności nawiązania z nim dialogu. Świadomość potrzeb własnego organizmu polega na znajomości jego indywidualnego sposobu funkcjonowania i reakcji na otoczenie, m.in. na pokarmy, które spożywamy. Dialog natomiast to wysyłanie przez organizm sygnałów – czasami wyraźnych, a czasami bardzo subtelnych – oraz nasze reagowanie na te sygnały. Tego wszystkiego należy uczyć dzieci, aby dokonywały właściwych wyborów przy wspólnym stole. Reasumując, wiedza, świadomość i szacunek dla własnego organizmu uchronią nas od złego samopoczucia po biesiadzie.
Jako gospodarze domu powinniśmy zadbać o podstawową rzecz: serwujemy dania i przekąski przygotowane na bazie najwyższej jakości składników, tj. żywności naturalnej, nieprzetworzonej przemysłowo, niezanieczyszczonej pestycydami, środkami farmakologicznymi itp. Jeśli chodzi o jedzenie przyniesione przez gości, tutaj sprawy nieco się komplikują, gdyż wiele zależy od tego, kim są ci goście. Jeśli tylko się da, warto z nimi ustalić wcześniej, co może się znaleźć na stole, a co nie powinno (szczególnie jeśli w spotkaniu będą uczestniczyć dzieci). Z drugiej strony należy dać im przestrzeń do własnych wyborów – przecież nie muszą mieć takich samych poglądów na temat odżywiania się jak my. Organizacja szwedzkiego stołu ratuje sytuację – nikt nie jest skazany na niechciane jedzenie czy głodowanie.
W swojej kuchni staram się nie stronić od tłuszczów, dlatego potrawy, które podaję na stół, zawierają go dość sporo. Mam natomiast taką obserwację, że u kogoś na przyjęciu z reguły potrawy są niskotłuszczowe i trudno się nimi najeść. Można by jeść i jeść, a organizm nadal nie jest „zadowolony”… Czy Pani ma również takie doświadczenia?
Nie, ale może dlatego, że staramy się przed takim spotkaniem… dobrze najeść 😉 Nasze posiłki są solidne, w związku z czym sycą nas na długo.









