Jak sobie poradzić z poczęstunkami w przedszkolu?

2025-10-10

U mojego dziecka w przedszkolu przyjęte jest, że dziecko, które ma urodziny, przynosi słodycze (cukierki). Poruszyłam ten temat na zebraniu, niestety zostałam spacyfikowana nie tyle przez rodziców, co przez kadrę dydaktyczną. Oprócz tego poczęstunki w jakieś szczególne dni, tak jak dzisiaj w dzień chłopaka. Opiekunka poinformowała mnie, że oprócz owoców będą ciastka, babeczki.

O ile z ,,odmiennymi” posiłkami mój syn nie ma problemu, zaakceptował, że ma jedzenie domowe, to z takimi dniami, jak dzisiaj, nie wiem co zrobić. Jak to ugryźć, żeby uczucia dziecka nie zostały zachwiane?

Jest to sprawa szczególnie trudna, wymagająca od nas – rodziców – cierpliwości, wysiłku, odporności psychicznej, konsekwencji w działaniu, a przede wszystkim – spokoju.

Po pierwsze, dajmy sobie mentalne przyzwolenie na to, że nie wszystko zawsze ułoży się po naszej myśli. Po drugie – rozmawiajmy z dzieckiem, rozmowy powtarzajmy i pozwólmy mu również nabrać pewnego dystansu do przeciwności losu. Po trzecie – porozmawiajmy z paniami w przedszkolu i poprośmy je o wsparcie. Po czwarte – szukajmy rozwiązań.

U nas – przed laty, gdy moje dzieci chodziły jeszcze do przedszkola – zadziałały następujące rozwiązania: w czasie cudzych urodzin, a więc poczęstunku z zewnątrz, moje dziecko otrzymywało coś, co lubi – co wcześniej przekazałam z domu na ręce przedszkolanki na wypadek takich uroczystości – i zastępowało to lub przynajmniej ograniczało wątpliwej jakości słodycze oferowane przez solenizanta. Natomiast gdy to moje dziecko miało urodziny, przynosiło z domu na poczęstunek ekologiczne mandarynki, bakalie lub jakiś domowy wypiek.

Jeśli chodzi o rozmowy z dzieckiem – nawet kilkulatkowi można wytłumaczyć, że w życiu nie zawsze musimy korzystać z tego, co ktoś nam oferuje, nawet jeśli jest to bardzo miłe. Nauczmy je, jak reagować w takich sytuacjach, co powiedzieć, aby nie urazić innej osoby, jak docenić jej dobre intencje. Ważne, aby nie robić z dziecka ofiary – nie nazywać go „biednym”, „pokrzywdzonym” itp. W sytuacji dziecka chorego, a nawiasem mówiąc – nawet zdrowego – niepoczęstowanie się szkodliwą substancją jest dobrodziejstwem. I to należy w umiejętny sposób tłumaczyć.

Czasami okazuje się, że to my – dorośli – mamy większy problem niż dziecko. Dzieci często są silniejsze od nas, bo nie obciążają swoich umysłów zbędnymi założeniami.

Zobacz też:

Wieczne chemikalia

2025-06-23

Zapraszam do wysłuchania wywiadu z dr n. med. Aleksandrą Rutkowską, współautorką książki Żyj bez toksyn. Jak pozbyć się szkodliwych substancji ze swojej codzienności, przeprowadzonego przez Rafała Górskiego, redaktora naczelnego Tygodnika Spraw Obywatelskich. Wybrane informacje z wywiadu: PFAS (ang. perfluorinated alkylated substances) tzw. „wieczne chemikalia” – to grupa syntetycznych związków chemicznych zawierających wiązania węgiel–fluor, które są… Czytaj dalej Wieczne chemikalia

Ciasto makowo-serowe bezzbożowe

2022-09-06

Na zdjęciu – moje ulubione ciasto makowo-serowe bezzbożowe. Jeśli na śniadanie jem obiad, to na obiad zjem sobie ciasto 😉 Tak właśnie wygląda moje dzisiejsze menu – w dniu pokarmów mlecznych, które spożywam rotacyjnie. Na śniadanie przygotowałam kaszę gryczaną na cebuli i sporej ilości masła klarowanego, z dodatkiem pieprzu i szczypty mielonych nasion kopru oraz… Czytaj dalej Ciasto makowo-serowe bezzbożowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Niniejsza witryna wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie z niej oznacza akceptację używania plików cookies oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych podanych w formularzach na stronie w sposób opisany w Polityce prywatności.