Dodatki do żywności – raport Najwyższej Izby Kontroli

2019-09-16

W grudniu 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport pt. NADZÓR NAD STOSOWANIEM DODATKÓW DO ŻYWNOŚCI. LATA 2016-2018 (I KWARTAŁ). NIK nie pozostawia suchej nitki na Głównym Inspektoracie Sanitarnym. Teoretycznie, po opublikowaniu tego raportu z handlu powinny być wycofane w trybie natychmiastowym wszystkie produkty spożywcze zawierające dodatki do żywności, a potem z powrotem wprowadzone tylko te, które przeszły rygorystyczną kontrolę i spełniły wszystkie kryteria bezpieczeństwa wskazane w dokumencie. W praktyce jest to niemożliwe, bo większość produktów spożywczych ma jakieś dodatki i wybuchłaby ogólnonarodowa afera. Może dlatego nie słyszy się o tym zbyt wiele w mediach głównego nurtu.

Główne zarzuty NIK dotyczą braku nadzoru nad ryzykiem związanym z:

  • kumulacją dodatków do żywności w diecie człowieka;
  • synergistycznym oddziaływaniem dodatków do żywności;
  • interakcją dodatków do żywności z innymi składnikami diety;
  • interakcją dodatków do żywności z lekami;
  • obecnością dodatków do żywności w diecie dzieci, które z racji niższej niż u dorosłych masy ciała są najbardziej narażone.

Obowiązujące prawo nie odnosi się w żaden sposób do tego ryzyka. W rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 10 listopada 2010 r. w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych wskazano jedynie maksymalną dopuszczalną zawartość określonego dodatku do żywności w określonym środku spożywczym, a więc zdefiniowane zostały bezpieczne limity w odniesieniu do jednego dodatku i do jednego środka spożywczego. Nie określono natomiast ich bezpiecznego limitu w ujęciu kumulatywnym, tj. z uwzględnieniem wielu dodatków i wielu produktów, jakie składają  się na jeden posiłek czy dzienną rację pokarmową człowieka. Ponadto nie uwzględniono ilości danego dodatku w przeliczeniu na kilogram masy ciała na dobę. Na przykład dopuszczalna zawartość antyzbrylacza E 536 – żelazocyjanku potasu w soli wynosi 20 mg na kilogram soli. Prawo dotyczące bezpieczeństwa żywności nie wskazuje jednak, kiedy dochodzi do przekroczenia bezpiecznego limitu tej substancji w przypadku spożywania w ciągu dnia rozmaitych produktów spożywczych zawierających sól z antyzbrylaczem przez osoby dorosłe i osobno – przez dzieci o określonej masie ciała. A przecież tak popularne i codziennie spożywane produkty jak chleb, ser żółty czy wędliny należą do żywności zawierającej najwięcej soli. Według raportu NIK przeciętna hipotetyczna jednodniowa dieta składająca się z pięciu posiłków zawiera 85 substancji dodatkowych.

Poniżej przedstawiam wybrane cytaty z raportu (zaznaczone pochyłą czcionką w kolorze niebieskim). Zachęcam moich Czytelników do zapoznania się w wolnej chwili z całą jego treścią (link pod artykułem).

W Polsce, podobnie jak w innych krajach rozwiniętych, ok. 70% diety przeciętnego konsumenta stanowi […] żywność przetworzona w warunkach przemysłowych, zawierająca substancje dodatkowe. […] Wraz z dietą w ciągu roku przeciętny konsument spożywa ok. 2 kg tych substancji.

Stosowanie substancji dodatkowych wzbudza […] wiele wątpliwości z punktu widzenia bezpieczeństwa konsumentów. Szczególnie jest to istotne w przypadku małych dzieci. Kolorowe słodycze, napoje, gotowe mleczne deserki, ciasteczka, chrupki zawierają wiele dodatków, których bezpieczeństwo spożycia budzi wiele kontrowersji.

Organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności oraz zdrowie publiczne, szczególnie w zakresie zagrożeń zdrowia nie monitorowały ani nie oceniały dotychczas ryzyka związanego z kumulacją dodatków w żywności, synergistycznym oddziaływaniem czy interakcjami substancji dodatkowych z innymi składnikami diety, czy np. lekami. Tymczasem niektóre substancje dodane do jednego produktu, w połączeniu z innym artykułem spożywczym nie będą dla człowieka neutralne. Nie każda substancja jest szkodliwa od samego początku, ale może się nią stać w reakcji z inną, tworząc zagrożenie dla zdrowia. Naukowcy twierdzą, że wiele z substancji dodanych do żywności może powodować lub nasilać problemy zdrowotne. Dotychczas nie było także informacji na temat łącznej ilości dodatków spożywanych z dietą przez przeciętnego konsumenta.

Z monitoringu spożycia i stosowania dodatków do żywności wynikało, że najbardziej narażone na przekroczenie akceptowanego dziennego pobrania dodatków z dietą były dzieci, głównie w wieku do 10 lat.

Główny Inspektor Sanitarny, sprawujący nadzór nad jakością zdrowotną żywności nie szacował i nie identyfikował ryzyka ewentualnych zagrożeń wynikających z kumulacji wielu substancji dodatkowych w jednym środku spożywczym czy kumulacji wielu dodatków pochodzących z różnych źródeł oraz ewentualnego działania synergicznego lub utajonego, a także możliwych (negatywnych) interakcji z innymi składnikami produktu oraz innymi składnikami diety. Nie wdrażał i nie inicjował mechanizmów/rozwiązań, które potwierdziłyby lub zaprzeczyły istnieniu takich ryzyk.

W przypadku Inspekcji Sanitarnej działalność informacyjno-edukacyjna sprowadzała się głównie do realizowania Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego „Trzymaj Formę!”. Kampania ta kładła nacisk m.in. na ograniczanie spożycia substancji dodatkowych, z drugiej zaś strony społeczeństwo było przekonywane o tym, że substancje dodatkowe dopuszczone do spożycia są bezpieczne. Tak rozbieżne komunikaty dezorientowały konsumentów i prowadzona w ten sposób edukacja w konsekwencji nie przynosiła pożądanych efektów.

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie ocenia bierną postawę Głównego Inspektora Sanitarnego wobec stwierdzonego narażenia populacji polskiej na przekroczenia ustalonych limitów pobrania z dietą wielu substancji dodatkowych. Nie inicjował, nie organizował i nie prowadził działań informacyjnych zmierzających do zaznajomienia społeczeństwa z potencjalnymi zagrożeniami. Podkreślenia przy tym wymaga fakt, że najbardziej narażone na przekroczenia ADI były dzieci do lat 10. Ze względu na niższą od dorosłych masę ciała, pobranie z dietą np. azotynów, obecnych m.in. w wędlinach, parówkach, peklowanym mięsie, u najmłodszych dzieci wynosiło ponad 160% ustalonego limitu, a u 5% dzieci w wieku 1–3 lat kształtowało się na poziomie aż 562%.

W zleconej przez NIK ekspertyzie w zakresie analizy zagrożeń dla zdrowia populacji polskiej ze strony substancji dodatkowych z listy E w produktach spożywczych wskazano dodatki, które mogą wywoływać ALERGIE (barwniki, niektóre substancje konserwujące), WSTRZĄS ANAFILAKTYCZNY (barwniki), czy DZIAŁANIE PRONOWOTWOROWE (substancje konserwujące).

Nie są znane jeszcze mechanizmy interakcji dodatków do żywności z większością leków stosowanych w chorobach cywilizacyjnych tj. nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, chorób układu sercowo-naczyniowego. Problem jest niebagatelny, gdyż dotyczy 9 mln ludzi z nadciśnieniem tętniczym i 3 mln cukrzyków oraz ponad 1,5 mln osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego.

Potencjalnie szkodliwe dodatki do żywności:

W ocenie NIK obowiązujący system nadzoru nad jakością żywności, rozdzielający jakość handlową i zdrowotną, jest dysfunkcjonalny.

Dodatki do żywności i brak wyczerpujących norm dla ich bezpiecznego stosowania to tylko część problemu z żywnością powszechnie dostępną. Czy żywność bez dodatków, taka jak nieprzetworzone warzywa, owoce, mleko czy mięso jest bezpieczna? Niestety nie, ze względu na obecne w niej zanieczyszczenia chemiczne: pozostałości pestycydów, szkodliwych pierwiastków pochodzących z zanieczyszczonego środowiska, hormonów, antybiotyków i innych środków farmakologicznych stosowanych u zwierząt.

Dlatego głoszę niepopularny pogląd, że CHCĄC ZDROWO ODŻYWIAĆ RODZINĘ, POWINNIŚMY ZREZYGNOWAĆ Z OSIEDLOWYCH SKLEPÓW SPOŻYWCZYCH, SUPERMARKETÓW, HIPERMARKETÓW I STRAGANÓW, NA KTÓRYCH SPRZEDAWANE SĄ WARZYWA I OWOCE Z WIELKOPRZEMYSŁOWYCH UPRAW. Mam nadzieję, że z czasem pogląd ten znajdzie zrozumienie w szerszych kręgach społeczeństwa.

Raport NIK:

Nadzór nad stosowaniem dodatków do żywności

Źródła:

Źródło ilustracji:

Raport NIK – ekspertyza w zakresie analizy zagrożeń dla zdrowia populacji polskiej ze strony substancji dodatkowych z listy E w produktach spożywczych

Zobacz też:

szczepienia zagrożenia

Książki, które polecam: szczepienia

2025-12-25

Wiedza o szczepieniach jest dziś na wyciągnięcie ręki. Rezygnacja z jej samodzielnego zgłębiania i bezrefleksyjne zdawanie się na głos tzw. ekspertów może mieć opłakane konsekwencje. Jednym z dostępnych źródeł tej wiedzy są książki – poniżej przedstawiam wybrane pozycje: Grätz, Joachim-F., specjalista homeopatii klasycznej z 30-letnim doświadczeniem GENTLE MEDICINE The Healing Art. In the Age of… Czytaj dalej Książki, które polecam: szczepienia

Surówka z marchwi i dyni kiszonej

2022-01-27

Surówka z marchwi i dyni kiszonej to jedna z wielu propozycji tzw. surówek zimowych, które można przygotować w większej ilości – na zapas, aby potem każdego dnia mieć pod ręką coś surowego i ciekawego do spożycia. Tego rodzaju surówki są ważnym uzupełnieniem ciepłych posiłków, poza tym same w sobie mogą stanowić smaczną i zdrową przekąskę… Czytaj dalej Surówka z marchwi i dyni kiszonej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Niniejsza witryna wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie z niej oznacza akceptację używania plików cookies oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych podanych w formularzach na stronie w sposób opisany w Polityce prywatności.