Mam pytanie. Obecnie mam prawidłowe OB i CRP po wielu latach odżywiania niskowęglowodanowego. Jednak oprócz miażdżycy mam wiele nietolerancji pokarmowych i słyszałam, że nawet jak one powodują stan zapalny, to nie wykażą tego CRP i OB. Czy Pani zdaniem rzeczywiście trzeba robić kolejne drogie badania typu poziom zonuliny, żeby mieć pewność, że dalej nie szkodzę sobie jedzeniem np. wołowiny, jajek, mlecznych produktów… Bo coś trzeba jeść.
Badania laboratoryjne czy samoobserwacja organizmu?
Nie jestem zwolenniczką monitorowania stanu organizmu poprzez badania laboratoryjne – z tych jako dietetyk korzystam rzadko. Dla pacjenta podstawą jest umiejętność samoobserwacji, nawet w zakresie najmniejszych, pozornie niezwiązanych z główną chorobą symptomów. I tego go uczę, gdyż sygnały, jakie CODZIENNIE wysyła jego organizm, są dla mnie najważniejszą informacją, na podstawie której mogę przekazać konstruktywne zalecenia. Organizm człowieka jest tworem dynamicznym, w związku z czym sygnały przez niego wysyłane zmieniają się z dnia na dzień. Wyniki badań laboratoryjnych otrzymujemy tylko raz na jakiś czas, poza tym nie oddają one pełnego obrazu rzeczywistości – jak sama Pani zauważyła. Traktuję je jedynie jako „ilustrację” tematu, podczas gdy główną treścią są codzienne symptomy. Wyjątkiem są tutaj pomiary stężenia glukozy we krwi (te można robić w domu, nawet codziennie) – są dla mnie cenną wskazówką, nie tylko w problemach z gospodarką cukrową.
Dieta niskowęglowodanowa a nietolerancje pokarmowe
Rozumiem, że pomimo żywienia niskowęglowodanowego ma Pani stwierdzoną miażdżycę i nietolerancje pokarmowe. Wskazane byłoby przeprowadzenie szczegółowego wywiadu na temat objawów nietolerancji. Problemy te – na diecie niskowęglowodanowej – najprawdopodobniej wynikają z przedawkowania białka zwierzęcego oraz z nienajlepszej jakości żywności (to drugie również wymagałoby szczegółowego wywiadu).
W momencie, gdy wchodzimy na dietę niskowęglowodanową – tj. rezygnujemy ze zbóż i zaczynamy odżywiać się głównie mięsem, jajkami czy serami – efekt zdrowotny może być szybki i imponujący. I nic dziwnego – to wynika ze zmiany diety. Jeśli jednak znowu wpadniemy w monotonię, choć zupełnie innego rodzaju, zaczniemy chorować z nadmiarów. I nic dziwnego, bo… brakuje zmiany. ZMIANA JEST PODSTAWĄ ZDROWIA. W mojej dietoterapii zmianę realizuję poprzez wprowadzenie zasady rotacji pokarmów i nie przeszkadza to w utrzymaniu diety w miarę – w porównaniu z jadłospisem przeciętnego człowieka współczesnego – niskowęglowodanowej, skądinąd przeze mnie zalecanej.
Proponuję Pani jeden rodzaj białka zwierzęcego w jednym dniu, czyli spożywanie albo mięsa, albo jajek, albo ryb dobrej jakości, albo mleka i jego przetworów prosto z gospodarstwa wiejskiego. Poza tym od czasu do czasu dni bez białka zwierzęcego – w te dni przechodzimy na strączki i orzechy, czyli białko roślinne, oraz dni postne – tylko na warzywach z tłuszczem lub post na wodzie. Bardziej szczegółowe zalecenia wymagałyby indywidualnej konsultacji.
Bardzo dziękuję. Faktycznie muszę zacząć znowu liczyć, ile czego jem, i urozmaicać jedzenie, bo zachłysnęłam się rezultatem diety keto od 4 lat. Poziom CAC, czyli zwapnienia tętnic wieńcowych, spadł z 670 do 550 tylko przez rok, co teoretycznie jest niemożliwe bez statyn, a i statyny też przecież zwiększają. Nie mam problemu z monotonnym jedzeniem i może tutaj jest problem, że jem ciągle to samo, i o ile nie mam już nietolerancji na pszenicę, pojawia się na to, co jem teraz, czyli orzechy, wołowinę, jajka, mleko. Dzięki bardzo, pozdrawiam 💚💚💚
Dieta wysokobiałkowa a dieta ketogeniczna
Dieta wysokobiałkowa nie jest dietą ketogeniczną – po białkach, przy niedoborze węglowodanów, glukoza również może sporo wzrosnąć, co oczywiście hamuje ketozę. W ramach odskoczni od tej diety proponuję przepisy z mojej książki kucharskiej Zdrowa Rodzina oznaczone słowem „baza”. Są to przepisy na posiłki węglowodanowe bezzbożowe, oparte na naturalnych, nieprzetworzonych przemysłowo składnikach, a więc tych mniej glukogennych. Korzystając z tych przepisów, nadal możemy utrzymać relatywnie niski poziom węglowodanów, który sprzyja naszemu zdrowiu i samopoczuciu.








