Bezpieczeństwo szczepień – wypowiedź dr med. Katarzyny Bross-Walderdorff

2017-08-19

Katarzyna Bross-Walderdorff jest matką trojga dzieci, a także lekarzem-praktykiem i dyplomowanym homeopatą szwajcarskiej szkoły SHI Homeopathie Schule, Zug. Poniżej przedstawiam fragmenty jej wypowiedzi na temat szczepień dzieci, udzielonej w czasie debaty Obowiązek szczepień w Polsce, która odbyła się 15 września 2015 r. w polskim sejmie:

Szczepi się wcześniaki, szczepi się noworodki z niską punktacją Apgar, czyli te, które nie są zdrowe. Mogą być szczepione dzieci, które niedawno przechodziły infekcję. Wymogi, które kiedyś stawiał sanepid zostały złagodzone – w złym kierunku. I to jest niepokojące. To nie służy zdrowiu. Konieczne jest stworzenie lepszych zasad określających czas szczepienia: dzieci powinny być szczepione przede wszystkim później i ostrożniej. Konieczne byłoby rejestrowanie niepożądanych odczynów poszczepiennych w sposób poważny i uważny, dlatego że pierwsze powikłanie po szczepieniu zwykle jest stosunkowo mniej groźne niż te kolejne. I zresztą takie zasady dotyczą stosowania leków w ogóle: jeżeli pierwsza dawka aspiryny nam zaszkodzi, to nie powinniśmy brać drugiej. Jeśli nie rozpoznamy powikłania po pierwszym szczepieniu, to po trzech – sześciu tygodniach zaszczepimy dziecko ponownie, dlatego że ktoś zbagatelizował objawy dziecka, albo uznał, że to jest przypadek. A ustawa określa, że to nie jest przypadek, bo jeśli jakaś zmiana w stanie zdrowia występuje w ciągu kilku tygodni po szczepieniu, to powinno to być rozpatrzone jako NOP.[1] A nie jest. Bo lekarz mówi, że „to nie jest jasne”, że „to nie jest udowodnione”. To nie jest udowodnione, ale powinno być zgłoszone i rozpatrzone jako NOP oraz monitorowane w sposób statystyczny. Wtedy moglibyśmy czegoś się dowiedzieć.

***

 Jako matka i jako lekarz zastanawiam się, co się stało w 1995 r. i jaki to ma wpływ na zdrowie naszych dzieci. Urodziłam dzieci w roku 1992, 1994 i 1996. Przy ostatnim dziecku szczepienia były już przesunięte do pierwszej doby, i w dodatku były to dwa szczepienia.[2] Ja moich dzieci nie szczepiłam, ale jako lekarz mam łatwiej w porównaniu do przeciętnej matki. Bo po pierwsze nie łatwo mnie wystraszyć, bo ja wiem, dlaczego ja tak chcę i wiem, jak się ochronić. Nie ma żadnego zasadnego argumentu za tym, aby szczepić w pierwszej dobie życia. Spotykam się w mojej praktyce z taką sytuacją, że rodzice nie są w stanie określić, czy objaw wystąpił przed szczepieniem czy po szczepieniu. Przytoczę jeden ważny z neurologicznego punktu widzenia przykład: są to problemy ze ssaniem. Jeżeli noworodek nie potrafi ssać, to, ponieważ jesteśmy ssakami, oznacza to dla niego wyrok śmierci. Odruch ssania jest bardzo ważny, jest bazą do przeżycia. Jeżeli zaszczepimy dziecko w pierwszej dobie życia, zanim jeszcze zostanie przystawione do piersi, to matka nie jest w stanie powiedzieć, czy ten neurologiczny objaw jest wrodzony czy poszczepienny. Odbieramy sobie możliwość zaobserwowania tego.

***

Gdy analizuję historię choroby danego dziecka, dziwią mnie takie sytuacje, w których na przykład dziecko na wypisie z oddziału noworodkowego w dziesiątej dobie ma wewnątrzmaciczne zapalenie płuc, a uzyskało 10 punktów w skali Apgar, co zostało odnotowane w książeczce zdrowia. To jakim cudem miało właściwy oddech i osłuchowo nic u niego nie stwierdzono tuż po urodzeniu?

***

Rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci to nie są rodzice, którzy je zaniedbują. To są rodzice, którzy przykładają do zdrowia swoich dzieci szczególną uwagę i mają trochę inne poglądy. To są ci, którzy chcą naturalnie prowadzić ciążę, którzy niekoniecznie chcą, żeby dziecko miało USG dwa razy w miesiącu albo co miesiąc i którzy chcą „rodzić po ludzku” (walczyliśmy przecież o to długo jeszcze nie tak dawno). Tendencja, że my – rodzice walczymy o to, żeby było normalnie, naturalnie i mniej chemicznie, w tym – nasze decyzje o nieszczepieniu, to ruch prozdrowotny. Nie wynika on z zaniedbania czy głupoty.

W cytowanych fragmentach wypowiedzi dokonałam niewielkiej korekty redakcyjnej.

[1] Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r. w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych i kryteriów ich rozpoznawania

[2] W połowie lat dziewięćdziesiątych wprowadzono obowiązkowe dwa szczepienia w pierwszej dobie życia. Były to szczepienia przeciwko gruźlicy i WZW B; wcześniej szczepienie przeciwko gruźlicy wykonywane było kilka dni po porodzie, a szczepienie przeciwko WZW B nie było obowiązkowe.

Zobacz też:

chore dziecko

Aksjomaty zdrowia: potencjalne trucizny środowiskowe

2018-01-05

Tytułem wstępu do poniższego diagramu, przedstawiam definicję słowa „trucizna”, sformułowaną w toksykologii: Trucizna – substancja, która po wchłonięciu do organizmu lub wytworzona w organizmie powoduje zaburzenie jego funkcji lub śmierć.[1] Umownie, tylko dla potrzeb tego artykułu, rozszerzam tę definicję, zakładając, że zaburzenie funkcjonowania organizmu może być spowodowane również przez czynnik, który trudno określić jako „substancję”.… Czytaj dalej Aksjomaty zdrowia: potencjalne trucizny środowiskowe

Apel naukowców i lekarzy

2020-12-02

Petycja – apel naukowców i lekarzy, o którym wspominał Profesor Korab-Karpowicz – warto podpisać – treść petycji: Apel naukowców i lekarzy w sprawie szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2 List Otwarty do Prezydenta i Rządu RP   Warszawa, 30 listopada 2020     Pan dr Andrzej Duda Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej   Pan Mateusz Morawiecki Prezes Rady Ministrów   Pan dr… Czytaj dalej Apel naukowców i lekarzy

5 komentarzy

  1. Cytowana wypowiedź jest autoryzowana przez panią dr Bross-Walderdorff; w oryginalnej wypowiedzi pani doktor użyła określenia „śródmaciczne zpalenie płuc”, natomiast uznała to za przejęzyczenie i wskazała wyrażenie „wewnątrzmaciczne zapalenie płuc” jako poprawne, prosząc mnie o wprowadzenie stosowanej korekty. Jeśli jednak jest Pani lekarzem, byłabym wdzięczna za bliższe wyjaśnienia, abym mogła ponownie zwrócić się do pani dr Bross-Walderdorff o ustosunkowanie się do Pani zastrzeżenia.

  2. Szkoda, że głos tej pani jest zagubiony i niedostrzegalny!
    Mam dziecko, które urodziło się sine, nie oddychało. Doszło do niedotlenienia. Dostało10 punktów. I szczepienie.
    Dziecko ciągle płakało. Zostałam szybko wypisana ze szpitala. Z ciągle płaczącym dzieckiem. A potem… nie rozwijało się prawidłowo….. Nigdy się nie dowiem czy to z winy niedotlenienia czy szczepienia. Tym bardziej, że wg wypisu dziecko urodziło się w stanie bdb, 10 punktów. Dlatego początkowo nie podjęto żadnej terapii. Dopiero jak już było widać, że coś jest nie tak……………………….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Niniejsza witryna wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie z niej oznacza akceptację używania plików cookies oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych podanych w formularzach na stronie w sposób opisany w Polityce prywatności.